Podeszli zbyt blisko aktywnego wulkanu. Przyłapał ich dron

Para podeszła niebezpiecznie blisko gorejącej lawy.
Para podeszła niebezpiecznie blisko gorejącej lawy.
Źródło zdjęć: © YouTube | Isak Finnbogason
Marcin Watemborski

19.08.2022 09:09, aktual.: 24.08.2022 08:10

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Erupcja islandzkiego wulkanu Fagradalsfjall ściąga na wyspę mnóstwo ludzi. Zdarzają się też różne kontrowersyjne sytuacje. Wśród nich są turyści, którzy nic nie robią sobie z gorejącej lawy niemal pod stopami i podchodzą naprawdę blisko.

Wulkan Fagradalsfjall stał się niezwykłą atrakcją turystyczną. A turyści jacy są, każdy widzi. Nie zawsze podejmują najmądrzejsze decyzje. Pisaliśmy już o tłumach nad wulkanicznymi wyziewami, o miłośnikach grilla, a teraz czas na tych, którzy ognia się nie boją.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Profesjonalny operator drona Isak Finnbogason, który m.in. monitoruje teren przy Fagradalsfjall, nagrał film, na którym widać dwoje bezmyślnych turystów. Podeszli oni dosłownie kilka metrów od gorejącej lawy i byli nie aż tak daleko od głównego krateru. Władze Islandii przestrzegają przed takim zachowaniem, ale jak widać, niektórzy mają to za nic.

Według tego, co mówi Finnbogason, para widoczna na filmie stała na lawie, która dopiero co wytworzyła twardą pokrywę. Stąpanie po tym jest niczym stąpanie po kruchym lodzie – nigdy nie wiadomo, czy się nie zarwie. W tym przypadku byłoby to zdecydowanie bardziej niebezpieczne niż wpadnięcie do wody.

Temperatura lawy podczas spływu może sięgać ok. 1300 stopni Celsjusza, a jej krzepnięcie następuje, gdy jest schłodzona do 600-800 stopni. Wyobraźcie sobie, jak gorąco musiało być tam, gdzie poszli turyści. Innym zagrożeniem są trujące gazy, wydobywające się z parującej lawy. Te w kilka minut mogą doprowadzić do utraty przytomności.

Operator drona postanowił podlecieć bliżej do parki i pokierować turystów w bezpiecznym kierunku. Był to jedyny sposób, w jaki mógł im pomóc, lecz się udało. Na końcu oboje schodzą na bezpieczny teren.

Marcin Watemborski, redaktor prowadzący Fotoblogii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)