Aleksander Ermoczenko z agencji Reutera, który jest w Mariupolu, udokumentował przerażający widok. Na pasie zieleni między dwoma ulicami powstał niewielki cmentarz. Mieszkańcy chowają tam swoich bliskich. Tuż obok widać zniszczone budynki mieszkalne ze śladami po wybuchach pocisków.
W nocy z 11 na 12 kwietnia 2022 roku, obrońcy Mariupola informowali, że żołnierze Federacji Rosyjskiej użyli przeciwko nim oraz ludności cywilnej najprawdopodobniej broni chemicznej. Nieznana substancja sprawiła, że ludzie mają trudności z oddychaniem i pojawił się u nich zespół przedsionkowo-ataktyczny, jak informuje serwis WP Wiadomości oraz ukraińska dziennikarka Anastazja Lapatina.
Zgodnie z informacjami WP Wiadomośći, wojska rosyjskie pozbywają się dowodów swoich działań. Mer Mariupola Wadym Bojczenko mówił o planach zbierania przez Rosjan ciał zamordowanych cywilów i spalenie ich w krematorium pod Donieckiem. Jak podaje Boczenko, powstały specjalne miejsca gromadzenia ciał, które są palone w mobilnych krematoriach lub grzebane w masowych grobach.
Według mera Mariupola mogło zginąć ponad 10 tys. osób. W mieście pozostało około 120 tys. ludzi, którzy potrzebują pomocy. Brakuje im nie tylko żywności i wody, ale również ogrzewania czy łączności. Bojczenko podaje, że co najmniej 33 tys. cywilów wywieziono do Rosji lub na terytoria kontrolowane przez separatystów, a ok. 150 tys. ludzi uciekło z miasta prywatnymi pojazdami.
Więcej informacji znajdziecie na łamach serwisu WP Wiadomości.