Stoisko Sigmy na berlińskich targach IFA było dla mnie jednym z ważniejszych punktów do odhaczenia. Niestety, producent nie zaprezentował nowego aparatu Sigma fp, ale udało się przetestować obiektywy.
W trakcie targów miałam przy sobie Sony A7 III z obiektywem Sony FE 24-70 mm f/4.0 ZA. To bardzo wygodny zoom, ale kiedy przypięłam do korpusu 45-tkę… Byłam przeszczęśliwa.
Po pierwsze dlatego, że po całym dniu fotografowania drętwiał mi już kark i zmiana obiektywu na lżejszy o 200 gramów naprawdę robiła dla mnie różnicę. Dokładnie tego oczekuję, gdy sięgam po bezlusterkowca: ma być lżej.
Ogniskowa 45 mm jest bardzo blisko mojej ulubionej 50 mm, więc od razu poczułam, że „jestem w domu” i mam taki kąt widzenia, do jakiego przywykłam. Bez problemu mogłam sfotografować szerszy kadr, jak i zrobić zbliżenie.
Przez większość czasu (na testy miałam około 20 minut) pracowałam z maksymalnie otwartą przysłoną, czyli f/2.8. Chciałam sprawdzić, jak obiektyw radzi sobie z ostrością. W obiektywach stałoogniskowych przysłona f/2.8 nie jest rewelacyjnym osiągnięciem, dlatego myśląc o kupnie tego obiektywu, musiałam mieć pewność, że maksymalne otwarcie mnie nie zawiedzie.
Minimalna odległość ostrzenia podana przez producenta to 24 cm, a w moim odczuciu było to nawet mniej. Jeśli chodzi o czas ostrzenia, to nie jest to najszybszy obiektyw, ale nie przeszkadza to w pracy. Sigma C 45 mm f/2.8 DG DN tworzy przepiękny, idealnie okrągły bokeh. Obiektyw jest bardzo estetyczny, świetnie wygląda z niewielkim korpusem Sony A7 III. Jest na tyle lekki i uniwersalny, że z przyjemnością wzięłabym go na wakacje. Pierścień zmiany przysłony działa bardzo lekko i korzystanie z niego jest bardzo wygodne.
Obiektyw jest do kupienia w Polsce za 2390 złotych na oficjalniej stronie producenta.