Frymografia: mgliście i przejrzyście
Im bliżej nieba, tym Ziemia bardziej przypomina księżyc. Mgła w Lanckoronie jest takim krajobrazem. Znajomy teren nagle zmienia się w obcy. Z trudem stawiam kroki, by nie nabić sobie guza. Ja - łazik, na powierzchni srebrnego globu. Wstrzymuję oddech. Nie ze strachu przed powietrzem zmieszanym z mlekiem, lecz w nadziei, że jeszcze bardziej zakręci mi się w głowie. Mgła nie zabija. Wiem, że się nie uduszę. Chce ją natomiast wchłonąć obiektywem. Najpierw na oślepioną światłem matrycę, a potem głębiej, w siebie. Ten zamglony stan świadomości, jest dla mnie zjawiskiem zupełnie nowym.