Vilhelm Gunnarsson pracuje jako fotoreporter dla islandzkiego portalu informacyjnego Visir. Jak można się domyślić, w związku z ostatnią aktywnością wulkanu Fagradasfjall, pojawił się on w okolicy. Jednak jego zdjęcia znacznie różnią się od tych, na których zobaczymy wyciekającą lawę.
Fotograf skoncentrował się na ludzkich emocjach. Turyści pojawiają się w okolicy wulkanu cały czas, podchodzą bardzo blisko, a nawet zdarza się, że wchodzą na ledwo zastygniętą lawę, lecz co innego liczy się bardziej. Mowa tu o pierwszym wrażeniu, gdy ich oczom ukazuje się wulkan.
Niektórzy są niesamowicie zaskoczeni, inni wręcz płaczą z wrażenia. Przed ich oczami rozgrywa się prawdziwy spektakl matki matury z niesamowitymi efektami. Wulkan nie tylko bardzo grzeje (lawa może mieć do 1400 stopni Celsjusza), ale też świeci gdy jest ciemno. Nie można zapomnieć o specyficznym zapachu różnych wydobywających się ze szczelin gazów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOCzy warto kupić smartwatch Huawei Watch GT 3?
Turyści na zdjęciach Gunnarssona w większości mają szeroko otwarte usta z wrażenia. Widać, że to zjawisko było dla nich bardzo widowiskowe i zapamiętają je na długo. W końcu nie codziennie możemy być świadkami kształtowania nowych wzniesień w taki sposób.
Więcej zdjęć wulkanów znajdziecie na Instagramie.
Marcin Watemborski, redaktor prowadzący Fotoblogii