Luty 2020 roku może być interesującym miesiącem ze względu na domniemane premiery sprzętowe kilku producentów. Spodziewamy się zobaczyć nowe bezlusterkowce Fujifilm, być może nowego Canona oraz drony DJI. Czy któraś z plotek się potwierdzi przekonamy się już niedługo. Przyjrzyjmy się jednak działaniom Sony, o których jest aż zbyt cicho.
Wielu fotografów oczekuje z niecierpliwością Sony A7S III, ale póki co w tym temacie niczego nie wiadomo. Wracając do dronów – Sony od 2018 roku jest w posiadaniu patentu na drona. W październiku 2019 roku (opublikowany w styczniu 2020 roku) pojawił się kolejny, pokazujący wstępne wzornictwo i zastosowania.
Gdy dron jest złożony, przypomina kanciasty aparat kompaktowy – widoczne są śruby mocujące oraz schowane śmigła. Oprócz tego jest ściągany element będący prawdopodobnie osłoną urządzenia, jak również pilotem z ekranem. Jak widzicie – są tu 4 osłonięte śmigła na każdym z rogów.
Patrząc na rysunki patentowe związane ze sterowaniem, urządzenie będzie kontrolowane za pomocą gestów na ekranie dotykowym. W momencie, gdy przesuniemy palcami od wewnątrz na zewnątrz, by powiększyć obraz, dron podleci bliżej wybranego wcześniej punktu. Gdy zaznaczymy obiekt na ekranie dotykowym i przesuniemy palcem w bok, dron wykona zwrot, by ukazać przedmiot z innej strony.
Bardzo ciekawe jest rozwiązanie dotyczące zdjęć grupowych. Według rysunku patentowego, drona będzie można wypuścić z dłoni (zapewne ustawiając go w odpowiedni tryb) by odleciał na odległość odpowiednią do ujęcia w kadrze wszystkich osób, zrobi zdjęcie i wróci do ręki operatora.
Wychodzi na to, że dron Sony może być zabawką pokroju modelu DJI Spark, niźli profesjonalnym urządzeniem do filmowania i fotografowania. Zapowiada się jednak, że nie będzie gorszy w kwestii śledzenia obiektów od propozycji DJI, o ile w ogóle powstanie. Szczerze chciałbym zobaczyć takie niewielkie urządzenie, tym bardziej patrząc na zaawansowane algorytmy śledzenia, które Sony implementuje w swoich bezlusterkowcach. Zapowiada się naprawdę nieźle!
Marcin Watemborski
Marcin Watemborski – rocznik 1990. Wszystko, co go interesuje ma zaplecze technologiczne. Jeśli fotografia – to najnowszymi aparatami. Kawa? Koniecznie ze smart-wagą. Rower? Bez komputera z GPS-em i milionem czujników ani rusz. Muzyka? Tylko elektroniczna. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby zainteresował się dziennikarstwem. A nie, chwila…Absolwent Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, biegły w mediach cyfrowych, komunikacji elektronicznej oraz fotografii. Zapalony miłośnik tradycyjnych technik fotograficznych oraz nowinek technologicznych. W branży od 2006 roku.