Erupcja wulkanu Fagradalsfjall wywołała niemałe poruszenie. Nie tylko wśród turystów, ale również fotografów i filmowców. Ostatnie 2 grupy zaczęły odwiedzać Islandię, by ująć piękny krajobraz, lecz nie zawsze było to bezpieczne. Podejście turystów można zobaczyć w krótkim filmie dokumentalnym, ale skoncentrujmy się na filmowcach.
Pisaliśmy o przypadku Bjorna Steinbekka, który chciał przyjrzeć się gorejącej lawie z bliska, co przypłacił zniszczeniem drona. W jego ślady poszedł inny filmowiec – Joey Helms. Tu również historia nie skończyła się happy endem. Helms wleciał do wulkanu nowiutkim dronem sportowym DJI FPV.
WIDEOEPIC DRONE CRASH into ICELAND VOLCANO ERUPTION | DJI FPV 4K
Dzięki podłączonym do drona goglom udało się nagrać przelot nad wulkanem i wlecenie w jego środek w rozdzielczości Full HD. Były to ostatnie sekundy funkcjonowania drona. Czy było warto? Z artystycznego punktu widzenia na pewno, ale wciąż szkoda tak drogiego sprzętu. Dla przypomnienia dron DJI FPV kosztuje w Polsce 3500 złotych za samo urządzenie, a zestaw to koszt już 6500 złotych.