Fotografowanie to tworzenie historii - rozmowa z Rhodrim Jonesem

Fotografowanie to tworzenie historii - rozmowa z Rhodrim Jonesem

Ekologiczne domy, San Giovanni / Persiceto © Rhodri Jones
Ekologiczne domy, San Giovanni / Persiceto © Rhodri Jones
Michał Massa Mąsior
24.05.2012 08:01, aktualizacja: 26.07.2022 20:32

"Myślę jednak, że jednolity styl jest domeną artystów z wykształceniem akademickim. Ja tego nie mam. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale staram się pracować według swoich zasad" - powiedział mi w trakcie kilkugodzinnej rozmowy Rhodri Jones - walijski fotograf dokumentalista, członek agencji Panos Pictures, autor zdjęć prezentowanych do 3 czerwca w Krakowie na wystawie "HINTERLAND".

"Myślę jednak, że jednolity styl jest domeną artystów z wykształceniem akademickim. Ja tego nie mam. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale staram się pracować według swoich zasad" - powiedział mi w trakcie kilkugodzinnej rozmowy Rhodri Jones - walijski fotograf dokumentalista, członek agencji Panos Pictures, autor zdjęć prezentowanych do 3 czerwca w Krakowie na wystawie "HINTERLAND".

Miejsce spotkania wybrane przez autora do złudzenia przypomina te z projektu "HINTERLAND". Jeśli jeszcze nie widzieliście jego prac, to polecam wystawę, która wisi w Galerii Włoskiego Instytutu Kultury w Krakowie do 3 czerwca. Rhodri Jones od ponad tygodnia pracuje nad swoim materiałem w okolicach Krakowa. Ponieważ mieliśmy już okazję rozmawiać wcześniej, rozpoczynamy naszą pogawędkę dość luźno. Rhodri ma kłopot ze swoim Canonem, więc z tęsknotą wspomina o pozostawionym w Bolonii zestawie aparatów Leica, które nigdy go jeszcze nie zawiodły.

Stacja benzynowa z dodatkowymi atrakcjami, Argelato © Rhodri Jones
Stacja benzynowa z dodatkowymi atrakcjami, Argelato © Rhodri Jones

Początkowo dyskutujemy o nowych technologiach, ale szybko przechodzimy do samego procesu fotografowania, czyli tego, co zawsze mnie najbardziej interesuje. Ilekroć spotykam tzw. światowe nazwiska, zastanawiam się, jak pracują? Co jest dla nich najważniejsze? Na czym się najbardziej skupiają? Jones jest bardzo ciekawym artystą, bo pracuje chyba odrobinę inaczej niż ogół znanych. Jeśli można tu o ogóle mówić...


Michał Mąsior: Rhodri, co skłania Cię do robienia zdjęć? Wiem, że poświęcasz mnóstwo czasu swoim projektom. Nad niektórymi pracujesz latami.

Rhodri Jones: Jestem typem fotografa, który uwielbia się uczyć. Kiedy rozpoczynam pracę nad zdjęciami, staram się dowiedzieć jak najwięcej w danym temacie. Zwykle na początku nie wiem, co będzie dalej. Przeżywam wiele zaskoczeń. Często nie mogę się spodziewać, co odkryję. Niesamowicie ciekawym procesem jest poznawanie.

Aktualnie większość mojego czasu zajmuje "Hinterland" – to projekt, który ma pokazywać przemiany przedmieść wielkich miast w Europie. Lata 60. i 70. to był czas, kiedy ludzie przenosili się ze wsi do miast. Teraz trend jest odwrotny. Fascynuje mnie, jak zmieniają się przedmieścia, jak wyglądają miasta satelitarne. Niesamowite jest też to, że nie mamy pojęcia, jak będzie się to kształtowało w dobie ogólnoeuropejskiego kryzysu.

Rozumiem, że masz zamiar wrócić później do projektu?

Kolej dużych prędkości, Ponte Samoggia © Rhodri Jones
Kolej dużych prędkości, Ponte Samoggia © Rhodri Jones

Nie, zdjęcia wykonuję raz. Zakończę projekt i już do niego nie wrócę. Fotografowanie to tworzenie historii. Zatrzymuję w kadrach to, co jest teraz. Zachodzące przemiany będzie można porównywać z moimi fotografiami. Fascynuje mnie to, co się stanie w ciągu najbliższych dekad, ale nie wrócę do tych zdjęć.

Jakim jesteś fotografem? Co jest dla Ciebie ważne w zdjęciach? Studiując Twoje prace, zauważam, że jesteś różny. Wielu uznaje to za wadę.

Można podzielić moją fotografię na dwie części: komercyjną i osobistą. Komercyjnie musisz układać kadry w pewnym sensie pod swojego klienta. Kiedy pracuję nad swoimi rzeczami, co preferuję, staram się bardzo mocno przygotować do tego, co robię. Nie znaczy to oczywiście, że komercyjnie pracuję mniej poważnie. Bardziej chodzi mi o to, że wolę pracować nad swoim projektem, niż przefotografowywać to, co ktoś ma już w głowie.

Powiedziałeś, że jestem różny, i to prawda. Uważam, że styl zdjęć trzeba dopasować do projektu, a nie na odwrót. Jestem samoukiem. W pewnym sensie szczęściarzem, bo ucząc się fotografować, miałem okazję współpracować z największymi artystami świata. To oni pokazali mi, jak pracować. Myślę jednak, że jednolity styl jest domeną artystów z wykształceniem akademickim. Ja tego nie mam. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale staram się pracować wwdług swoich zasad.

Hinterland jest czysty, uporządkowany...

Tradycyjny dom wiejski i nowe budynki, Budrio © Rhodri Jones
Tradycyjny dom wiejski i nowe budynki, Budrio © Rhodri Jones

Tak, odrobinę niemiecki, ale uznałem, że to będzie się świetnie komponowało z moim pomysłem. Faktycznie, zdjęcia wyglądają na bardzo uporządkowane.

Każdy z nas ma swoich ulubionych fotografów, mentorów. Staramy się studiować fotografię, wzorować na kimś, a może nawet bardziej „czymś“ - mam na myśli konkretne zdjęcia. Jak jest u Ciebie?

U mnie jest dokładnie tak samo [śmiech]. Gdybym miał wymienić fotografów, których cenię i których zdjęcia mi się podobają, nie starczyłoby miejsca na Twoich kartkach. W ogóle dziwi mnie, że nie przyszedłeś rozmawiać ze mną z jakimś elektronicznym gadżetem [śmiech].

No tak, Massa – znany krakowski gadżeciarz, rozpoznany nawet przez walijskiego dokumentalistę. Przypominam, że iPhone służy mi dzisiaj jako dyktafon.

Ja generalnie jestem trochę odporny na technologię, nie łapię tego wszystkiego. Dlatego jako pięćdziesięciolatek uwielbiam pracować z ludźmi młodszymi ode mnie przynajmniej o dekadę. Ci starsi o dekadę już zupełnie nic nie łapią [śmiech].

No to kto jest tym najważniejszym mentorem?

Jest nim fotograf Magnum Philip Jones Griffith.

Dlaczego właśnie on?

Prywatne mieszkania, San Giorgio di Piano © Rhodri Jones
Prywatne mieszkania, San Giorgio di Piano © Rhodri Jones

Bo u niego liczy się historia. Nie wszystkie zdjęcia są idealne, ale genialnie funkcjonują jako pełna historia.

Nie liczy się pojedyncza fotografia? 

Właśnie tak, uważam, że zdjęciami opowiadamy historię. Nie interesuje mnie pojedynczy kadr, pojedyncza klatka. Ona może być piękna, ale każdy potrafi zrobić ładne zdjęcie. Każdy amator, który wie, jak obsłużyć aparat fotograficzny, może wykonać „ładne“ zdjęcie. Ale nie każdy umie opowiedzieć historię. A mnie o to właśnie chodzi.

Fotoblogia kiedyś pisała o Bressonie, w komentarzach wiele osób wypowiadało się, że np. czyjaś 5-letnia córka zrobiła lepszy kadr. Czy nie warto doradzić młodym adeptom sztuki, żeby mieli więcej pokory?

Kiedy zabierasz się  za coś, staraj się to robić dobrze. Z jednej strony powtórzyłbym powiedzenie: "Jeśli patrzysz w przeszłość, dostrzegasz przyszłość. Jeśli patrzysz w teraźniejszość, jesteś w przeszłości" . Nie ma dobrych zdjęć bez znajomości historii sztuki. Warto oglądać mistrzów, należy to robić. Koniecznością jest wyrabianie sobie gustu. Podglądanie warsztatu najlepszych.

Słynne zdjęcia wnosiły do historii fotografii coś nowego. Z drugiej jednak strony, nie ma sensu edukować ludzi na siłę. Jeśli nie widzą nic w mistrzowskich zdjęciach, to ich problem. Trzeba też przyznać, że część nowatorskich na swój czas zdjęć jest już zdezaktualizowana.

Co poradziłbyś młodym fotografom - czytelnikom tego artykułu. Na co zwracać szczególną uwagę?

Fotografia jest sztuką, w której jedyną prawdziwą regułą jest brak reguł. Nie da się podpowiedzieć jednej złotej myśli, która wpłynie na twórczość. Fotografia to ciężka praca. Moim zdaniem liczy się przede wszystkim idea. To musi płynąć z głębi. Popatrz, Ty fotografujesz modę, ja jestem dokumentalistą. Kiedyś spróbowałem wykonać coś z fashion, ale kompletnie się w tym nie odnalazłem.

Dostrzegam tu podobieństwo do Helmuta Newtona, który nie utrzymał pracy w "NY Times", bo zanim ustawił aparat, cała sytuacja mijała. U Ciebie było odwrotnie?

Dom wiejski, który został ostatnio odnowiony w tradycyjnym stylu, Argelato © Rhodri Jones
Dom wiejski, który został ostatnio odnowiony w tradycyjnym stylu, Argelato © Rhodri Jones

Dokładnie, ja wykonałem zdjęcia w klimacie fashion, ale nikt już potem nie zadzwonił, bo nie poradziłem sobie z tematem. Dlatego warto pracować z głębi serca. Nie robić czegoś, w czym się źle czujesz.

Poruszasz trudny temat. W Polsce panuje stereotyp, że fotograf, żeby się utrzymać, musi się łapać każdego zlecenia - ślub, moda, produkt, event, dokument - a za granicą wystarczy się specjalizować w jednym?

Za granicą albo przynajmniej tam, gdzie ja miałem okazję być, jest identycznie. Tylko bardzo wąska grupa ludzi może sobie pozwolić na specjalizację. Ale z drugiej strony wszechstronność jest też atutem fotografa.

Masz na myśli Annie Leibovitz?

Na przykład Annie, ale bardziej chodziło mi o to, co powiedziałem wcześniej. Rób to, w czym czujesz się dobrze...


No i tak w skrócie minęły nam bite 3 godziny. W międzyczasie zdążyła się zmienić barmanka, druga kawa już nie była aż tak dobra jak pierwsza, a nasza rozmowa mogłaby trwać jeszcze kolejne 3 godziny.

Rhodri pokazał mi wszystkie swoje publikacje. Oprócz własnych albumów i magazynów miał też ze sobą kilka pozycji ulubionych artystów. Miałem wrażenie, że odrobinę jesteśmy w fotograficznym świecie artysty, bo całe otoczenie, w którym - wstyd przyznać - znalazłem sie po raz pierwszy w życiu, było czyste jak na zdjęciach Hinterland. Rhodri opowiedział mi też skróconą historię Niepołomic. Co gdzie się znajduje?  Jak wyglądało to miejsce wcześniej?  Jakie jest dzisiaj? Zapakowałem się do mojego samochodu i wracam z nowymi informacjami do domu...

Zapraszam serdecznie na Fotospacer szlakiem Uniwersytetu Jagiellońskiego, który artysta zaszczyci swoją obecnością 26 maja. Polecam Wam też wyjątkowe Warsztaty Fotografii Dokumentalnej z Rhodri Jonesem w roli głównej. Po więcej informacji możecie sięgnąć na stronę organizatorów.



Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)